O autorze
Uwielbiam obserwować ludzi w ich naturalnych środowiskach. Podróżuję i kolekcjonuje ludzkie historie. Jestem wdzięczny losowi, że stawia na mojej drodzy tyle fascynujących osób, które same się przede mną otwierają.

Obecnie przebywam w Teksasie i z persektywy Południa staram się rozgryźć Amerykę.

Jak zaoszczędzić kilkaset złotych na Warholu i dinozaurach

Nowy Jork ma największą na świecie liczbę muzeów, które należą do światowej ekstraklasy. I co ciekawe, wszystkie je można zwiedzić za symbolicznego dolara. Albo nawet bez.

Polska jest w fazie budowania wielkich, nowoczesnych, interaktywnych muzeów. Wszystko zaczęło się od Muzeum Powstania,.Potem przyszły kolejne, w tym chyba najbardziej chwalony warszawski Kopernik. A plany są ambitne, bo w niedalekiej przyszłości wyrosną nam Muzeum Żydów Polskich, Muzeum Sztuki Nowoczesnej, Muzeum Historii Polski. Mimo iż nie do końca rozumiem, czemu wszystkie je buduje się w Warszawie, to przyznać trzeba, że te inwestycje zmieniają polskie myślenie o muzeach i muzealnictwie oraz wprowadzają nas w wystawinniczy i poznawczy XXI wieki. Choć może należałoby powiedzieć, że wprowadzają nas w wiek XX...



Jedne z najbardziej podziwanych i wzbudzających do dziś zachwyt sal muzeów w Nowym Jorku powstały już w latach 50. ubiegłego stulecia. Poniżej chciałbym krótko opisać trzy najbardziej spektakularne (ujęcie subiektywne) muzea tgo miasta i doradzić, jak je zwiedzić, by nie uszczuplić portfela o kilkaset złotych.



Muzeum Sztuki Nowoczesnej (Museum of Modern Arts), czyli MoMA, jest uważane za najbardziej trendotwórcze muzeum na świecie. Muzeum posiada niesamowitą kolekcję sztuki modernistycznej. Od słynncyh obrazów van Gogha, Chagalla, Gaugina, Moneta, Cezanne'a, Gaugina, Warhola, Kahlo, Picassa... może się zakręcić w głowie. Ma się wrażenie, że wielu turystów, którzy na codzień sztuki nie podziwiają, idą tam trasą "the best of" wyszukując na ścianach te dzieła, które znają z reprodukcji na zeszytach i kalendarzach. A jest ich całe mnóstwo. W sali z impresjonistami panował istny amok. Miałem (nie)szczęście, że tuż przede mną przybyła tam wycieczka z Meksyku. Wszyscy fotografowali się na tle wszystkich obrazów. Bilety do MoMA kosztują $25 (ok. 80zł), jednak można wejść za darmo w każdy piątek od godz. 16. Ja na miejsce przybyłem może pół godziny po otwarciu magicznych darmowych wrót i... I nigdy w życiu nie widziałem takiej kolejki! A już napewno nie kolejki do muzeum. Wężyk ludzi otoczył cały budynek, dotarcie do jego końca zajęło mi kilka minut. Niektórzy turyści machali rękami i wracali do stacji metra. A to błąd, bo ten gigant rozładował się w mgnieniu oka i po jakichś 15 min. byłem już w środku.



Następnego dnia przyszła kolej na Amerykańskie Muzeum Historii Naturalnej. To jedno z największych muzeów na świecie. W jego zbiorach znajdują się 32 miliony gatunków zwierząt, roślin, minerałów, itp. Na powierzchni 150.000 m² wystawiana jest jedynie drobna część kolekcji (dla porównania CN Kopernik to 15.000 m²). Wydaje się, że jest to ulubione muzeum nowojorczyków. Każdy ma swoją ukochaną salę, przeważnie z dziecinstwa. W muzeum można znaleźć się dżungli i na dnie oceanu, w Wielkim Kanionie i na Fidżi. Ale chyba najwięszą ilość fanów zdobyła sala ze szkieletami dinozaurów i ta z olbrzymim modelem wieloryba podwieszonym pod sufitem. Zdecydowanie przyłączam się do tej ostatniej grupy. 29-metrowy płetwal robi ogromne wrażenie, kiedy obserwuje się go w pozycji horyzontalnej z rozłożonych na podłodze materacy. W muzeum kręcono wiele filmów, w tym jeden w całości poświecony placówce, "Noc w muzeum" z Benem Stillerem (swoją drogą w salach AMNH można przenocować).



Ostatnim z wielkich muzeów, które odwiedziłem był Metropolitan Museum of Arts. I jeśli dzień wcześniej wydawało mi się, że muzeum historii naturalnej było olbrzymie, to na opisanie Metu brakuje słów. Jest przeogromny, jego powierzchnia to 190.000 m² (bezuzyteczny fakt: do oświetlenia których używa sie 15 tys. żarówek rocznie). Nie sposób zobaczyć całą kolekcję w jeden dzień. Można ją przebiec (bo nie przejść). Warto z góry wiedzieć, co chce się zobaczyć, bo w Mecie znajduje się cały przekrój od starożytnego Egiptu po wystawy czasowe poświęcone punkom.

Na koniec informacje o cenach. Dwa ostatnie muzea (tak jak wiele innych w Nowym Jorku) należą do miasta i są przez nie sowicie dotowane. Polityka miejska nakazuje w takich przypadkach, by były one udosteonione zwiedzającym za darmo. I tak jest. Niemniej muzea przygotowały listę sugerowanych datków ($25 w Metropolitan). Listy te wyglądają zupełnie jak cenniki. Kiedy poprosi się o bilet, kasjerka od razu nabija sugerwaną kwote. Dopiero wówczas trzeba powiedzić, że chce się wpłacić dobrowolnie mniej albo nic. Te praktyki wprowadzają w błąd większość turystów, którzy są przekonani, że bez $25 dolarów wejść się nie da. Niektórzy omijają te niesamowite centra sztuki i nauki szerokim łukiem. A szkoda, bo miasto stworzyło je po to, by służyły jak najserszej publiczności. Moja znajoma, która pracuje w szkole w Bronksie płaci $5 wchodząc z grupą 20 dzieciaków. Inna, która posiada kartę członkoską Metu uważa, że nie należy płacić nic, bo przeznacza się te dodatkowe fundusze na zbytki, nie na sztukę. Obecnie w sądzie toczy się sprawa przeciwko Metowi o wprowadzanie zwiedzających w błąd.
Trwa ładowanie komentarzy...